Ludzie są jak wiatr. Jedni lekko przelecą przez życie i nic po nich nie zostaje, drudzy dmą jak wichry, więc zostają po nich serca złamane, jak jakies drzewa po huraganie. A inni wieją jak trzeba. Tyle, żeby wszystko na czas mogło kwitnąć i owocować. I po tych zostaje piękno naszego świata...
- Krystyna Siesicka "Ludzie jak wiatr"

14 lutego 2015

Puk, puk...

Wiem, wiem, dawno mnie tu nie było...
Niestety, moje hobby poszło na jakiś czas w odstawkę.
Praca i dzieciaki pochłaniają mnie tak bardzo, że cierpię na absolutny brak czasu na handmade.

Każdy wolny czas zaplanowany na robótki kończy się nadrabianiem rodzinnych zaległości, ogarnianiem nieogarniętego domu, itp, itd.
Jednocześnie mam pełną świadomość, że czas z moimi maluchami to najważniejszy i najfajniejszy okres w ich i moim życiu. I oddaję im ten czas całym sercem...

Swoją drogą,  żyję teraz trochę jak na podwójnych obrotach, ale na luz i mnóstwo czasu będę sobie mogła pozwolić na emeryturze... czyli za jakieś 25 lat:):):):):):):):)

Póki co, w chwilach błogiego spokoju po uśpieniu dzieci, otwieram szuflady i pudła z moimi skarbami i planuję w myślach, co ja jeszcze  z tego wszystkiego natworzę.:)

Na te dwa tygodnie ferii zimowych zaplanowałam mnóstwo... niestety rzeczywistość jak zwykle zweryfikowała moje plany:)
Niemniej jednak coś tam udziergałam:)
Bransoletka z Toho 11 na 22 koraliki w rzędzie wg wzoru Solidbeads. Na zdjeciu jeszcze w kawałku, bo oczywiście końcówek zabrakło, a do tego przecież bransoletka musi nabrać daty ważności zanim je wkleję:):)
To, że nawlokłam te koraliki to już sukces, bo kiedy tylko wyciągam koraliki Antosia jest pierwsza przy nich. I oczywiście koraliki są wszędzie, tylko nie na nitce.


Przy okazji wspólnych ferii  nauczyłam też starszą córkę robić bransoletki na krośnie. jak na pierwszą - wyszła jej całkiem całkiem:) Właściwie powinno być OlArte:)

Marzę o decoupagu, sutaszu... Może bliżej lata?

Dzisiaj Walentynki... Hm...Miłości na każdą chwilę w życiu Wam życzę...


1 stycznia 2015

W Nowym Roku...

W Nowym Roku życzę sobie i wszystkim do mnie zaglądającym Czasu.. czasu na radości, na małe smuteczki, czasu na miłość i na bycie z innymi... No i czasu na robótki...duuuuuużo czasu:)





14 czerwca 2014

Długa przerwa....


Tak jak przypuszczałam, powrót do pracy spowodował przerwę w robótkach wszelakich...:( Coś tam dziergam między wierszami, ale tak naprawde, to niewiele. Antosia też biega juz od 10 miesiąca wiec urwanie głowy z małym nicponiem. Z dużym zreszta też.:):):)
Antosia wyjatkowo jest ciekawska i jak tylko wyciagnę kolrowe sznurki czy koraliki - jest pierwsza. Więc leżą głęboko w szufladach...O farbach i pudełkach już nie wspomne:)
Dla siebie, jak nigdy, udziergałam  długi 130 centymetrowy lariat. Koncówki jeszcze czekają na jakies sensowne wykończenie, ale póki co sa jakie są.
Najtruniej mi znaleźć czas na nawlekanie koralików, wiec tak pod ręką leży krosno i improwizuję wzory i bransoletki. Wykończyć oczywiście nie ma kiedy...
Pozdrawiam wszystkich cierpliwych zaglądających do mnie. Może w wakacje sie poprawie... Tak mi brakuje tej mojej odskoczni robótkowej...





9 marca 2014

Wiosna ....

Wiosna wokół, więc gram w zielone:) 
Ukośnik zielony na 20 koralików w rzędzie z Toho 15 i czarny na 10 w rzędzie z Toho 11.
 Koniec robótek póki co... Ogród prosi o litość..:):):)
 No i czas wracać po 10 miesiącach do pracy :( 





Pozdrawiam i ciepła życzę....

6 lutego 2014

W ramach terapii ręki...

Cieśń obydwu nadgarstków naprawiona. Ręce nie cierpną, ale do pełnej sprawności jeszcze długa droga. Szydełkować mogę bez problemu więc koraliki w ruchu, niestety gorzej z nawlekaniem, bo trzymanie igły niełatwe:)
Równie źle trzyma mi się długopis, pisanie to juz wogóle wyższa szkoła jazdy. Jak tu do pracy wrócić??? :) No nic, trzeba ręce ćwiczyć i wrócić do pełnej sprawności raz dwa...
Maluchy też absorbują moją uwagę przez conajmniej 12 godzin bez przerwy, wiec na handmade kilka chwil tylko wieczorkiem... Ale wciąż działam:):):)

Czarna bransoletka ukośnik wykonana z koralików Toho 11.



                                                   A tu kolejne geometryczne się robią:
                                                   
                                Brązowo złoty ukośnik z Toho 11 czeka na wklejenie końcówek:


Zielona z maleństw Toho 15



6 stycznia 2014

W pogoni za...

Kolejny Rok za nami... Dla mnie wspaniały, zresztą jak wszystkie 13-stki w moim życiu.
Tyle dobrego się wydarzyło, złego jakoś nie pamiętam... Cóż,  jestem szczęśliwym człowiekiem :):):)

W 2014 roku, sobie i każdemu z Was, życzę takiej zwykłej, radosnej codzienności.
 I twórczej... bo u mnie ostatnio z tą twórczością krucho z przyczyn o których poniżej, a do tego zespół cieśni nadgarstka na obu dłoniach mnie dopadł, wiec jedna dłoń już zoperowana, druga czeka w kolejce:) Chwilę potrwa to moje naprawianie się i powrót do pełnej sprawności. :)

A dlaczego w pogoni za? Hm... permamentnie jestem w pogoni za ...czasem tylko dla siebie:):):)

Wieczorami udaje mi się czasami trochę poszydełkować, więc żeby należycie i twórczo rok rozpocząć niniejszym prezentuję kilka prezentów dla bliskich:
Malutka słodycz dla mojej Antosi








Dobrego Roku ! 

30 listopada 2013

Wieczory długie, ale....

Doczekałam się tych dłuuuuuuugich wieczorów, ale nic się nie zmieniło-  nadal czasu na hand made brak:) Dzieciaki absorbuja mnie tak bardzo, że wszystko inne musi poczekać...

Ale udało mi się skończyć moją sypialnię, którą przez całe lato skrobałam, imregnowałam, malowałam itd... Jest solidna, drewniana, biała i co najważniejsze - sama ją odnowiłam:)
 Mam nadzieję że starczy na lata...
Sypialnia oczywiście zadebiutowała w nowym domu, który remontowalismy od roku.





Tak sypialnia wyglądała jeszcze pare miesięcy temu : 


A oto i kochani sprawcy moich przestojów robótkowych:)




 Odnawianie mebli to ciężki kawałek chleba, ale w garażu czeka na mnie mnóstwo staroci do odnowienia. Póki co koralikuję chwilami, bo tylko na tyle czasu wolnego  mnie stać:)
No ale cóż, moje szkraby najukochańsze na świecie juz nigdy takimi maluchami nie będą, wiec poświęcam im sie całkowicie... To nasz czas....

Pozdrawiam wszystkich pamiętajacych jeszcze o mnie.

13 sierpnia 2013

Po długiej przerwie...


Antosia dzisiaj konczy 3 miesiące. Cudowny Czas dla nas wszystkich...Jest niezwykle grzeczną dziewczynką, spokojną i bardzo radosną:)



Czasu na handmade brak, niemniej jednak działam:) Takie grubsze handmade:)
Jako że przeprowadzka do nowego domu tuż tuż, renowacji zakupionych okazyjnie starych mebli sie podjęłam.  Takich rzeczy jeszcze nie robiłam, ale póki co idzie mi nieźle:) Sporo jeszcze przede mną pracy, ale póki co z efektów jestem zadowolona.

Tak wyglądają meble przed:

Tak po wyczyszczeniu:



 A tak po malowaniu:

Poza tym trochę szydełkuję z koralików, trochę frywolitek dziergam...
Czekam na długie zimowe wieczory z utęskieniem:)
Pozdrawiam

27 maja 2013

Antosia... moje czwarte Szczęście:)

Witajcie drodzy zaglądacze:) Chciałam Wam kogos przedstawić...
13 maja 2013 r. urodziłam córeczkę Antosię. To nasze domowe 4.230 kg szczęścia i radości:))

Antosia jest wyjatkowo spokojnym maluszkiem, wiec pewno niedługo wrócę do handmade (o ile 2,5 letni Ziemowitek pozwoli)
Póki co pozdrawiamy ...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...