Ludzie są jak wiatr. Jedni lekko przelecą przez życie i nic po nich nie zostaje, drudzy dmą jak wichry, więc zostają po nich serca złamane, jak jakies drzewa po huraganie. A inni wieją jak trzeba. Tyle, żeby wszystko na czas mogło kwitnąć i owocować. I po tych zostaje piękno naszego świata...
- Krystyna Siesicka "Ludzie jak wiatr"

27 marca 2013

Wiosny w sercu życzę...


Obiecałam pokazać jajka i oto są. Pierwszy raz robiłam na wydmuszkach gęsich i muszę przyznać, że są warte każdych pieniędzy. Wyjątkowo przyjemnie się je robiło. 
 Oczywiście większośc jajek już rozdałam, dla siebie zostawiłam te biało czarne wykonane techniką print roomu, bo w ubiegłym roku nie zostało mi ani jedno:)

A z okazji nadchodzących Świąt wszystkim zaglądającym do mnie
 życzę spokojnych i jasnych świąt Wielkiej Nocy.
W te Święta odnajdźcie w sobie nowe siły, wiarę w siebie i dobre dni. 
Niech wiosenne słońce (które w końcu śmiem marzyć, że wyjdzie zza śniegowych chmur)  obudzi w Was radość. Zobaczcie, jak – mimo wszystko – piękne jest życie:):):)












17 marca 2013

Sznur koralikowy - pierwsze podejście...

Czasami dobrze, że śnieg nas tak zasypie, że ruszyć się z domu nie można:)  Porządków robić sił nie mam, powinnam jak najwiecej odpoczywać, wiec w pozycji póleżącej uczyłam się nowego... 
Marzyło mi się wiedzieć, jak to ustrojstwo się robi.  A że szydełko i koraliki jakieś miałam zabrałam sie do pracy z ochotą. Nie było łatwo, a że nie mam zwyczaju sie poddawać po kilkakrotnym pruciu udało mi się stworzyć mój pierwszy sznur koralikowy. Nie jest doskonały, ale jak na pierwszy raz cudo:):)


W międzyczasie powstało trochę decoupagowych jajek wielkanocnych,ale te już w następnym poście pokażę.
Ostatnie wykończenia robótek przede mną i zamykam warsztat na dwa miesiace...
 Czas się przygotować na powitanie nowego członka rodziny:) 
Trzeba Antosi przygotować jakiś kącik:):):)

10 marca 2013

Zaklinam wiosnę...

Wiosna tuż tuż, więc to i owo pozaczynane wykończyć mi się zachciało.  
I tak doczekał się finiszu 5 rząd Renulkowej serwety śnieżnej. 
Może teraz wiosna już przyjdzie???   
Ciekawa jestem ile rzędów jeszcze przed nami, bo już w tej chwili jest dosyć duża. Obiecała, że przed latem skończymy:):)
Syn nie pozwolił mi zdjęcia zrobić, zresztą wogóle serwety nie pozwalał robić. 
Powtarzał ciągle: odłóź to mama, baw się ze mną.:) 


                                          Pozdrawiam cieplutko...

8 marca 2013

Pięknie być kobietą...z pasją!

Pięknie, ale wcale nie łatwo być kobietą ... 
Trzeba nam przejść przez życie będąc dziewczynką, kobietą, matką, babcią. Tyle ról, tyle wzorców kobiecości z których trzeba wybierać... 
Nie zawsze łatwo, ale... dobrze być kobietą, a kobietą z pasją to już na pewno!!!

A więc drogie Kobiety... Dzisiaj życzę Wam i sobie samych zjawiskowych dni.... by nie tylko dziś, ale zawsze, w drobnych gestach, uśmiechu, czy też spojrzeniu Mężczyźni doceniali Naszą magię, ciepło kobiecego dotyku i to..., że po prostu Jesteśmy ! 

Dla siebie na Dzień Kobiet takie pudełeczko zrobiłam... 

16 lutego 2013

Szmaragdowa zieleń

Witajcie moi wierni obserwatorzy i podglądacze mojego bloga. Wszystkich bardzo przepraszam za brak aktualnych wpisów i nowych zdjęć. Wybaczcie  - 7 miesiąc ciąży własnie zaczęłam -   brak sił na realizację czegokolwiek, chociaż pomysłów pełna głowa.  Do tego mój rozkoszny 2-latek wymaga teraz tyle uwagi, cierpliwości i poświęcania mu każdej minuty...  
Czasu na handmade totalnie brak. Zaglądam jedynie wieczorami na zaprzyjaźnione blogi, ładuję akumulatory, ale żeby tak usiąść i od początku do końca pomysł zrealizować? Bez szans póki co.

Jako, że jestem właśnie w trakcie ferii zimowych, a relaksuję się wtedy gdy ręce mam zajęte, to chwilkę poświeciłam na handmade. Chcę przecież po feriach wrócić zrelaksowana do pracy:):)

Poczytałam, że według systemu kolorów stworzonego przez Pantone Inc., najmodniejszy kolor 2013 roku nosi nazwę emerald green, co w przełożeniu na polski oznacza szmaragdową zieleń.
Zachciało mi się coś modnego...W szafie nic szmaragdowego nie mam, do tego moje gabaryty słonia nie pozwalają na ubranie się w nic sensownego ...i uszyłam proste klasyczne kolczyki....
Oczekuję teraz córeczki to wypada być trendy:):)

I na wiosnę czekam z utęsknieniem... A na maj szczególnie;):):) 
Pozdrawiam serdecznie...

29 grudnia 2012

Zapiszę śniegiem w kominie....

Długo nic nie pisałam...Nie wrzucałam zdjęć..
Ale coś tam dłubałam pomiędzy wierszami i syciłam oczy innymi blogami. 
Jestem w 5 miesiącu ciąży i trudno było mi się skupić na czymkolwiek... 
nudności, senność, wieczne zmęczenie. No ale szczęście potrzebuje czasem wyrzeczeń:):)
Do tego minione Święta upłynęły całej rodzince pod znakiem grypy- koszmar!!!

Żeby roboczo jakoś rok zamknąć wkleję dziś kilka zdjęć dokończonych i niedokończonych jeszcze prac. Cała gama technik na tapecie: soutache, decoupage, frywolitki... 
Robię to na co mi nastrój i siły pozwalają, nie wspomnę już o 2 letnim  Ziemowitku, którego aktywność przechodzi właśnie szczególny rozkwit:):):)


 Naszyjnik - ciemny granat ze srebrem


Kolczyki 

Śnieżynka na choinkę...



                               
 Zaczęłam również zabawę z Renulkiem - zaczełąm serwetę śnieżną

    

Decoupage też wkradł się między wiersze. Kolejne pudło na piękne chwile...

 Ambitnie bombki też zrobiłam, nie doczekały się jednak wykończenia...będą jak nic na drugi rok:):)


A to prezent, który dostałam w ramach prywatnej wymianki z WiDo. 
Robi cudności z papieru, a dokładnie z quilingu. 


Wszystkim  zaglądającym do mnie tutaj życzę Dobrego Nowego Roku 2013.  
Wspaniałych inspiracji, pomysłów, czasu i zapału... 
Spełnienia marzeń najbliższych sercu... 
I miłości... takiej codziennej... w uśmiechu, spojrzeniu, geście...

I niech się żadna bieda do Was nie przypląta:) 
Na dobry koniec 2012 i jeszcze lepszy początek 2013 roku moja ulubiona piosenka zimowa.




12 października 2012

Jesień przyszła...

Wieczory coraz dłuższe... Pomysłów pełna głowa... a czasu i sił jakoś mniej. :) 
Paradoks taki jesienny... 

Uwielbiam jesień, a szczególnie jesienne barwy, które wnoszą trochę ciepła w zimne dni... 
Cały dzień śpiewałam synkowi wczoraj "spadły z drzewa dwa kasztanki" ...
 I tak natchniona kasztanowego liścia uszyłam.. 

Wisior? broszka? Jeszcze nie wiem...




A przy okazji sobie i wszystkim zaglądającym tu  nauczycielom                                                                          z całego serca życzę samego dobra na każdy dzień Waszej pracy...

5 września 2012

Usprawiedliwienie:)

Naobiecywałam, że pokończę wszystko pozaczynane, a ja znowu nowe pozaczynałam i nie skończyłam :):):) Ale nie miałam głowy ani czasu żeby tak całkowicie się oddac rękodziełu, bo zostałam na własne życzenie właścicielką prawie 100 letniego domu.
I od połowy wakacji sprzątam, wynoszę, segreguję, planuję, analizuję ... i odkładam na przyszłosc, jeśli coś znajdę godnego uwagi:) 
Trochę mebli do renowacji, krzeseł, kredensów... 
Większośc rzeczy  to oczywiście "przydasie", które trudno wyrzucic, bo a nuż się przydadzą:):) 

100 letni dom kryje w sobie  historię, tajemnice, etc... Znalazłam pod krokwią na strychu.zeszyt z 1921 roku... ktoś uczył sie języka francuskiego... piekna równiutka kaligrafia... mmmm miód dla oka:) 
A jak przetłumaczę może coś więcej się dowiem o moim domu, mieście...

A co do miodu, to faktycznie kapał się z sufitu - ciemny, spadziowy...
Po rozcięciu stropu okazał się naszym oczom prawdziwy ...ul  :) i  mnóstwo plastrów z miodem...
Dobrze, ze pszczoły już zdążyły się wyprowadzic na życzenie strażaków;):):)

Czeka nas jeszcze mnóstwo pracy, ale najbrudniejsza robota zrobiona.  
Teraz moja połówka przejmuje stery, bo trzeba remont zrobic, ale ja juz się zabieram za czyszczenie kredensów, krzeseł itd... 
Jak pogoda pozwoli to i za sznurki sutaszowe się zabiorę, bo patrzą na mnie zza komputera pozaczynane nowe prace..

A oto powód moich blogowych zaniedbań:)


Pozdrawiam wszystkie zaglądaczki i blogowiczki. 

21 lipca 2012

Nadrabianie sutaszowych zaległości

Postanowiłam, że skończę wszystkie pozaczynane sutaszki a jednocześnie ogarnę trochę moje miejsce relaksu:)
No i doczekały się finiszu kolczyki, które zrobiłam pojedynczo dawno temu. Zielono-musztardowe kolczyki długości 7 cm, a niebieskie maleństwa mają tylko 2 cm.  Obydwie pary z kryształami Swarowskiego i koralikami Toho.




Jeszcze trochę poczeka zaczęta kiedyś kolia i bransoleta... Nabiorą mocy urzędowej to ruszę z kopyta.

Połowa wakacji już za mną, a ja nie zdążyłam ani troche odpocząc...:)

11 lipca 2012

Papierowy koszyk

Poleżały rurki papierowe chyba z dwa miesiące. Uplotłam w końcu z nich koszyk na nie wiem jeszcze co. :) Szczególnie, że zakończenie wyszło mi totalnie sfiksowane i krzywe:):):) Następnym razem się poprawię.


Pomalowałam farba akrylową i nakleiłam róże. Podoba mi się, ale wolę malowane bejcą. Wyglądają tak jakoś lepiej, no i pasują do wszystkiego.
A ten w róże chyba babci do kompletu sprezentuję:)

Pozdrawiam wszystkich zaglądających do mnie...:)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...